sobota, 8 marca 2014

Recenzja FiiO X3, czyli gdy zwykła jakość muzyki już nie wystarcza.

Z elektronicznymi urządzeniami jest tak, że nawet najlepszemu sprzętowi po kilku latach ujawniają się wady i niedoróbki lub poprostu na tle nowszych modeli staje się przestarzały. Jedni twierdzą że to producenci elektroniki specjalnie tworzą swoje produkty tak, aby zaraz po wygaśnięciu gwarancji urządzenia psuly się, po to by zmusić typowego konsumenta do kupna nowego produktu tym samym napędzając rynek.
Ale zdarzają sie także takie urządzenia które potrafią wytrzymać kupe czasu, bez potrzeby wymiany ich na nowszy model. Podobnie było z moim iPodem Classicem piatej generacji, który po około ośmiu latach intensywnego użytkowania najzwyczajnie w świecie padł. Najpierw bateria odmówiła posłuszeństwa, więc wymieniłem ja na nową, a po kilku tygodniach padło złącze do ładowania. Po przeczytaniu kilku porad postanowiłem zainwestować w nowy sprzęt. I tym oto sposobem po przeczytaniu niezliczonej ilość recenzji i opinii stałem sie właścicielem prawie nowiutkiego odtwarzacza FiiO X3. Na którego recenzje serdecznie zapraszam.
Wstęp:
      Na początek kilka słów wstepu. Czym jest FiiO X3? Kolokwialnie mówiąc jest to “empetrójka” na sterydach. W dzisiajeszych czasach większość z młodych ludzi słucha muzyki wykorzystując do tego smartfony. Z jednej strony jest to bardzo fajna sprawa - mieć jedno urządzenie za pomoca którego nagrasz filmik, zrobisz zdięcia, poczytasz o najnowszych plotkach, porozmawiasz ze swoja ukochana psiapsiułką, dodasz post na czyjejś ścianie na “fejsie”, i pierdyliard innych rzeczy. Kłopot polega natomiast na tym że jeżeli dane urządzenie umie robić tysiące rzeczy to jednocześnie, nie oznacza to że każdą z tych rzeczy bedzie robiło w należytej jakości. Podobnie sprawa ma sie z odtwarzaniem muzyki na smartfonach, które pod wzgledem jakości wcale nie są tak niesamowite. I tu z pomoca przychodzi FiiO X3.
Wykonanie:
      Wielkością i krztałtem przypomina typowy telefon z przed siedmiu lat. Nie duży ekran o słabej jakości, metalowa obudowa, kilka guzików z przodu i kilka wejść na bocznych sciankach. Wiekszość osób w pierwszej chwili na pewno pomyliła by go ze zwykłym telefonem. Nic bardziej mylnego! Jest to wysokiej jakości odtwarzacz muzyki z wbudowanym wzmacniaczem i wysokiej jakości DAC-iem.
-No dobra ale co on takiego potrafi?
-Odtwarza muzykę..... tylko muzykę.....a raczej AŻ muzykę.
Powiem wprost jest to otwarzacz który za zadanie ma zaspokoić pragnienia osób którym zwykła jakość muzyki nie wystarcza.
      Przejdzmy zatem do wykonania. X3 jest nie duży, mieści się wspaniale w dłoni, jest dość ciężki i wykonany z wysoką dbałością o detale. Z przodu mamy dwu-calowy ekran, który wyświetla obraz w dość miernej jakości TFT 320 na 240 pikseli. Jest to słaba jakość, ale powiem szczerze że mi ona totalnie nie przeszkada, a to dlatego że w iPodzie była ona mniej więcej taka sama i przyzwyczaiłem sie już do niej. Idąc niżej mamy sześć dość dziwnie poustawianych przycisków, które mają służyć do przemieszaczania sie po menu. W pierwszej chwili można stwierdzić że taki układ jest dość dziwny i problematyczny, ale prawda jest taka że w praktyce jest on tak prosty i intuicyjny że nauka opanowania go trwa kilka sekund. Guziki oraz “platforma” na której sa umieszczone sa wykonane z plastiku, który dodatkowo wygląda jak szczotkowane aluminium. Boki są zrobione z ładnie prezentujacego sie gładkiego aluminium, w którym zrobiono przeróżne otwory, a także cztery małe śróbki które maja za zadanie uniemożliwienie łatwego dostępu do wnętrza urządzenia. Jedyna rzecz w tym miejscu do której mógłbym sie przyczepić to wystająca nieznacznie karta micro-sd, widać projektanci przegapili gdzies ten jeden milimetr.
      I tym oto sposobem z lewej strony mamy wejście na kartę micro-sd ( w którym zauważyłem mały mankament, mianowicie karta po włożeniu lekko wystaje ), z prawej guzik “HOLD” do zablokowania wszystkich guzików np. podczas słuchania muzyki, gdy wkładamy odtwarzacz do kieszeni). U góry mamy trzy otwory jeden na słuchawki, drugi do podłączenia przez kabelek wież, a trzeci malutki do zrestartowania urządzonka w razie zawieszenia. Od dołu natomiast mamy wejście do ładowania, które pełni także role podłączenia X3 do komputera ( jako USB-DAC ), a druga dziurka służy jako Line Out ( można przez to podłączyć dodatkowy wzmacniacz). Tył natomiast jest w całości pokryty szczotkowanym aluminium, na którym nadrukowane są napisy mówiące o tym co to za urządzenie, z kąd pochodzi itp. Całość gdy weźmie się w dłoń sprawia wrażenie obcowania z pięknie wykończonym produktem. Fakt, może nie jest to ta sama półka co produkty firmy apple, nie mniej jednak odtwarzacz prezentuje sie “wybornie”. Oprócz samej X3 w komplecie dostajemy także sylikonowy pokrowiec, kabelek USB , a także kabel Coaxial, oraz dwie folie ochronne na ekran. Dodatkowo w pamięci naszego “fija” znajdziemy nagrany w jakości HDFlac album Dr. Chesky’s Sensational. 

Przejdźmy zatem do krótkiego opisu wrażeń z użytkowania:
W chwili pisania tego teksty jestem właścicielem X3 od ponad dwóch miesięcy i w ciągu całego tego okresu nie zauważyłem jakiejkolwiek niedogodności związanej z bezpośrednim użytkowaniem. Wszystko działa intuicyjnie, płynnie ( jedynie pliki w formacie HDFlac wczytują sie trochę zbyt długo ), nigdy nie zauważyłem jakiegokolwiek zacięcia. Natomiast mnogość opcji jest jak dla mnie całkowicie wystarczająca. Do szczególnie ważnych opcji zaliczyć muszę Gapless Plyback, która polega na tym, że utwory odtwarzają się jeden po drugim bez żadnej przerwy, świetnie sprawdza sie to podczas słuchania płyt z koncertów. Na dużą pochwałę zasługuje także opcja podbicia basu oraz tonów wysokich, które w przypadku tego odtwarzacza są wykonane naprawdę wyśmienicie i dają bardzo dobry efekt końcowy. Wszystkich opcji nie będę wypisywał, gdyż jest ich naprawdę dużo i jestem pewien że zaspokoją potrzeby nawet najbardziej wybrednych osób. Na koniec wspomnieć muszę o długości działania urządzenia na baterii. Rozładowanie grajka do zera przy słuchaniu muzyki na około 65% głośności, przy odtwarzaniu plików flac zajmuje około 9h i 20min. Natomiast ponowne załadowanie do pełna baterii to około 2,5h co wg mnie jest całkowicie wystarczającą liczbą.

Jakość dźwięku:
      Na sam koniec pozostawiłem sobie rzecz najważniejszą - ocenę jakości dźwięki tego przenośnego grajka.
FiiO X3 i Shure SE 215
      Na początek lecą najtańsze z mojej kolekcji Shure SE 215. To co od razu się zauważa to moc grajka, której jest tak dużo, że pozwala słuchaweczką zagrać w pełnej częstotliwości. Podczas słuchania wyraźnie czuć, że moc została rozłożona bardzo równomiernie. Mimo iż wiele osób narzeka że grajek w połączeniu z ciepło grającymi słuchawkami gra mulasto, to jednak w tym duecie niczego takiego nie zaobserwowałem, rzec mogę nawet, że całość gra o dużo wyraźniej i bardziej „wyrachowanie” niż w przypadku podłączenia szczurków do iPoda classica i FiiO E07K, czy też dobrze grającego smartfona. Szczurki z numerkiem 215 znane są z tego że mają dużo niskich tonów a mało wysokich. Ponadto posiadają dobrą separację i nie dużą scenę. FiiO X3 w tej kwestii nie zmienia zbyt dużo, lecz koniecznie muszę zaznaczyć ze dzięki swojej mocy wszelkie wymienione przeze mnie cechy są jeszcze mocniej zaznaczone, przez co szczurki wydają dźwięki o znacznie bardziej kontrolowane. Co do przestrzenności to nie zauważyłem znaczącej różnicy, ale za to separacja uległa poprawie i teraz całość jest o dużo czystsza. Genialnie słucha się teraz na nich mocniejszych kawałków tj. Enter Sandman, czy Sad but True Metallicy. Podsumowując zmiany wyszły w tym przypadku całkowicie na plus.
FiiO X3 i Sennheiser IE8.
      W tym przypadku tak kolorowo już niestety nie jest. Każdy kto choć raz miał do czynienia z tymi dokanalówkami wie, że grają one dość ciepło co z neutralnym grajkiem daje bardzo miły do ucha efekt. Niestety po podłączeniu ich do X3 ósemeczki grają zbyt ciepło, co wątpię, aby komukolwiek się spodobało, wygląda to mniej więcej tak jak gdyby całe spektrum częstotliwości zasłonić cienką, zwiewną folią ciepła. Jedną z większych zalet IE8 wymienianych chociażby w wielu testach jest scena, która chwalona jest za swoją wielkość. Niestety i ona tym razem mocno oberwała i w duecie z X3 znacznie zmniejszyła się, przez co czar tych słuchawek prysł niczym mydlana bańka. W takim razie nasuwa się pytanie czy odtwarzacz ten wniósł cokolwiek dobrego do tych dokanałówek. Jak najbardziej, tak. Do zalet nie wątpliwie muszę zaliczyć separację, która stała się wręcz niesamowita. Nigdy w żadnych czy to w dokanałówkach, czy też wokoło usznych słuchawkach nie doświadczyłem tak dobrej separacji dźwięków. Dzięki niej możemy bez żadnego problemu odróżnić który instrument stoi dokładnie w którym miejscu. Po głębszym zatraceniu się w muzyce doszedłem do wniosku, że gdybym znalazł się na scenie to bez problemu mógłbym po przechadzać się pomiędzy instrumentami. Robi to mocne wrażenie tym bardziej, że jak już wspominałem scena wcale nie należy do dużych. Dzięki temu nie uświadczymy jakiegokolwiek nasuwanie się na siebie instrumentów. Drugim plusem o którym warto wspomnieć to czystość dźwięków, która związana jest bezpośrednio z wymieniona już separacją, oraz z mocą która dostarczana przez X3 podobnie jak w przypadku Shure zasila wszystkie tony jednakowo.
FiiO X3 i Sennheiser Momentum On-Ear
      Są to słuchaweczki, które są ze wszystkich w mojej kolekcji najkrócej ( zaledwie niecałe 3 tygodnie ), lecz mimo to postanowiłem je tutaj zamieścić po to aby pokazać dobry przykład na to że X3-ka może genialnie grać jeśli tylko podłączymy pod nią odpowiednie słuchawki. Zacznijmy więc od początku. Są to słuchaweczki bardzo muzykalne, lecz jak najbardziej w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Osoby szukające analityczności nie mają tu czego szukać, natomiast cała reszta świata powinna być mile zaskoczona. Muzykalność w tym przypadku objawia się poprzez bardzo swobodną i pełną radości interpretacje jaką dokonują te słuchawki podczas odtwarzania utworów. Dźwięk który ostatecznie wydobywa się z membran jest bardzo czysty, przepełniony melodyjnością, która jest odtwarzana w sposób całkowicie nienachlany, wręcz delikatny i subtelny. Wszystkie tony poczynając od dołu, przez średnice aż po górę grają równo, jedynie bas leciutko można uznać za wychylony, ale sam poczytuje to za plus, gdyż dzięki temu nadaje on całości delikatnego, zwiewnego lekko ciepłego posmaku. Separacje postawił bym pomiędzy tą znaną z Shure, a tą z IE8. Kolejny punkcik dostają ode mnie za przestrzenność, która jak na model nauszny jest zadziwiająco duża jednocześnie pod względem głębokości jak i szerokości. Oczywiście pod względem sceny nie może mierzyć się z takimi sławami jak chociażby K550, ale gdy porównamy ją z Fidelio L1, czy też z M50 to Momentum z pewnością ma się czym pochwalić. Duet ten odtwarza utwory nie po to aby je analizować, lecz po to aby słuchacz mógł w pełni rozkoszować się swoja ulubiona muzyką.
FiiO X3 i AKG K550
      O tym duecie rozpisywać się nie będę, gdyż jak wielu z Wam wie o takich legendach jak  K550 można by spokojnie napisać książkę. Dlatego skupie się jedynie na samych zmianach, które następują po podłączeniu „pięćset pięćdziesiątek” do X3. To co na od razu narzuca się na język to pytanie. Czy ten duet przypadkiem nie zastał dla siebie stworzony? K550 są niesamowicie przestrzenne, a w dodatku w stanie „naturalnym” są analityczne i posiadają lekko zmniejszoną ilości dolnych rejestrów. Po podłączeniu do X3 sytuacja ulega zmianie i ilość basu wyrównuje się z innymi pasmami, dodatkowo całość dostaje delikatnie ocieplony powiew, co doprowadza wręcz do niebiańskiej rozkoszy. Odtwarzacz ten niestety nie niweluje największej wady tych słuchawek – faktu że nie są one stworzony do każdego rodzaju muzyki, a przez to niezagraną pięknie każdego napotkanego utworu. No cóż taki już urok tych słuchawek. W roli uniwersalnych słuchawek jednak lepiej sprawują się Momentum On-Ear.

Podsumowując:

      FiiO X3 jest świetnie wykonanym i genialnie grającym odtwarzaczem, którego pozazdrości zapewne nie jeden producent przenośnych grajków. Pod względem muzycznym podnosi jakość separacji, niekiedy zmniejsza wielkość sceny, zwiększa czystość i ogólna jakość dźwięków, a ponadto roztacza lekko ocieploną mgiełkę która umiejętnie otula wydobywającą się z głośników muzykę. Lecz należy pamiętać aby nie łączyc go z niektórymi szczególnie mocno ciepłymi słuchawkami. Jedynym znaczącym dla mnie minusem jest polska cena która opiewa na sumę 999zł, podczas gdy w stanach zapłacimy za niego około 620zł.  

Plusy:
- jakość wykonania
- ilość i różnorodność wejść
- banalna obsługa i mnogość opcji
- jakość muzyki
- czas ładowania
- mnogość formatów plików

Minusy:
- dla niektórych czas odtwarzania na baterii
- dla niektórych jakość ekranu
- polska cena

Ocena: 9+/10

 P.S. Opinia została napisana na podstawie FW: 2.05