>>>"Przesłuchaj za Darmo"<<<
Nie potraficie sobie wyobrazić jak bardzo uradowało się moje serce dzisiaj, gdy tak od niechcenia postanowiłem luknąć jakie płyty najlepiej sprzedają się w Wielkiej Brytanii i ku memu wielkiemu zdziwieniu na samiutkim szczycie zobaczyłem Williamsa ze swoim najnowszym i wg. mnie bezapelacyjnie najlepszym krążkiem “Swings Both Ways”.
Nie potraficie sobie wyobrazić jak bardzo uradowało się moje serce dzisiaj, gdy tak od niechcenia postanowiłem luknąć jakie płyty najlepiej sprzedają się w Wielkiej Brytanii i ku memu wielkiemu zdziwieniu na samiutkim szczycie zobaczyłem Williamsa ze swoim najnowszym i wg. mnie bezapelacyjnie najlepszym krążkiem “Swings Both Ways”.
Od razu na wstępie zaznaczę, że nigdy nie byłem fanem Robbie’go, jakoś nie za bardzo imponowała mi jego twórczość, no może poza “Swing When You’re Winning”, które ukazało się na samym początku XXI wieku. Do przesłuchania jego najnowszego dzieła nakłonił mnie znajomy, który od paru dni nie mówi o niczym innym tylko o jego najnowszej płycie. Niewiele myśląć wziąłem się do odsłuchu. Już od pierwszego utworu miałem uczucie, że obcuje z dziełem profesjonalnym i doskonałym w każdym calu. Co ważniejsze uczucie to narastało i zwielokrotniało się z każdą kolejną piosenką, aż do końca płyty. Po dokonaniu pierwszego odsłuchy byłem w szoku, wręcz oniemialem. Ale żeby nie rzucać pustych słów, przejdżmy do dokładnego omówienia owego “arcydzieła”.
“Swings Both Ways” to jak nazwa mówi płyta przepełniona swingiem, typem muzyki, który dziś rzadko już słuszymy w radiu czy telewizji. Wszechobecny pop totalnie króluje w otaczającym nas świecie, tym samym nie dając wybić się innym mocno już zapomniałym gatunkom. Mi osobiscie swing kojarzy sie ze spokojem, wolnoscia, miłością i ...świętami. A to dlatego iż jest to jedyny okres w roku w którym w radiu możemy usłyszeć swingowe kawałki. Jaki jest “Swings Both Ways” pod względem muzyki? Jednym słowem określiłbym jako “obłędny”. Naprawdę nie łatwo jest okreslić słowami tak dobre dzieło. Aby lepiej ogarnąć całość zacznę najlepiej od przedstawienia wokalu, którego słuchając dosłownie zatapiamy się w błogiej i spokojnej krainie snu. Robbie zaprosił do nagrań wiele światowych gwiazd takich jak: Olly Murs, Rufus Wainwright, Kelly Clarkson, Lily Allen i Michael Bublé.
Dało to bardzo dobry efekt, który sprawia że jeśli podczas słuchania swingowych utworów przymkniemy oczy to momentalnie odpłyniemy kojeni niezwykle czystymi i krystalicznymi głosami śpiewaczy. Ich głos jest kojący, delikatny i dopracowany w każdym calu. W połączeniu z miodną muzyką zapewnia nieziemskie doznania. Jako że jest to dość typowy swing, uraczeni zostaniemy ogromną ilością instrumentów, począwszy od klawiszy, przez dzwoneczki, instrumenty dęte, skrzypce, aż po znakomite trąbki. Razem instrumenty te świetnie sie wypełniają, budują odpowiednie napięcie, raczą kojącym spokojem, a także tworzą niezapomniane doznania akustyczne.
Efekt jest tak wyśmienity, że podczas odsłuchu nogi same uginały mi się z wrażenia, zawdzięczam to przebogatej muzycznie i wokalnie scenie, która sprawia, ze człowiek mocno wsłuchuje się utwór, przez co pochłonięty nutami, odrywa się od rzeczywistości i tonie w morzu doznań. Prawdziwy klimat i magia w najlepszym wydaniu! Płynne, kojące, niedrażniące i miłe dla ucha nuty skrzypiec i klawiszy płynąc swoim własnym nurtem zapewniają harmonie i jedność. Utwory dosłownie co chwile zaskakują mnie swoim kunsztem i profesjonalnością.
Podobnie jak w przypadku muzyki tak i takstu jej towarzyszącego pozazdrościł by nie jeden twórca. Na płycie dostalismy 13 różnych pozycji z czego większość standardowo opowiada o miłości, lecz należy zauważyć w jaki sposób to robi. Jest to zazwyczaj miłość spełniona, słodka, spokojna, wzajemna i dojrzała. Oprócz miłości znajdziemy tu teksty, które dobrze znamy od wielu lat z takich piosenek jak: "Dream a little Dream", czy " Swing Supreme". Ale oprócz tego poruszone w tekstach zostało wiele przyziemnych spraw takich jak: wybaczenie, głupota, przemijająca sława, czy samotność. Uściślając dostalismy prawdziwą mozaikę przemyśleń, posypaną prawdziwym kunsztem muzycznym.
Czy zatem dostalismy dzieło idealne? Coż, myślę tak. Podobnie jak w przypadku Tricke'a, oraz Daft Punk'a jest to obecnie jedna z najlepszych płyt mijającego roku.
Przejdźmy do ocen cząstkowych:
TEKST: 9/10
MUZYKA: 9/10
WOKAL: 10/10
INNOWACYJNOŚĆ: 10/10
Moja osobista, subiektywna ocena to:
9+/10


