poniedziałek, 29 września 2014

UltimateEars UE 900 - Recenzja małych wariatów.

Ostatnio na moim blogu pojawia się dużo recenzji słuchawek, których jakość dźwięku przy jednocześnie zachowanej niskiej cenie jest naprawdę wysoka. Tym razem udało mi się nabyć wysokiej jakości słuchawki dokanałowe UE 900, których obecny koszt to około 350$. Czy za tak duże pieniądze małe niepozorne dokanałówki będą mogły dorównać wokółusznym gigantom? Zaraz się przekonamy ;)

     Ostatnimi czasy bardzo kręci mnie posiadanie małego kieszonkowego zestawu do słuchania muzyki w wysokiej jakości. Niestety jak nie trudno się domyśleć zestaw portable (kieszonkowy) kupiony za 2000 zł nie dorówna zestawowi stacjonarnemu zakupionemu za tę samą kwotę. Nie mniej jednak jeśli cenimy sobie mobilność lekko ponad jakość to można zaryzykować i zainwestować właśnie w tę gałąź słuchawek. Ultimate Ears 900 to przykład typowych słuchawek z czterema przetwornikami.
     Dwa z nich odpowiadają za niskie tony, jeden za średnicę i jeden za wysokie tony. Przejdźmy zatem do opakowania. Oprócz słuchawek dostajemy wymienny kabel posiadający pilot przystosowany do urządzeń od Apple, osiem par gumek i pianek, przejściówka na duży jack, nieduży wykonany z miękkiej tkaniny pokrowiec, a także plastikowe, zamykane na magnez pudełko do przechowywania słuchawek. Na dużą pochwałę zasługuje właśnie samo pudełko które jest dość twarde z zewnątrz a w środku wyłożone dodatkowym miękkim lekko gumowym plastikiem. Dodatkowo oczywiście zapakowana w doklejoną czarną kopertę jest cała dokumentacja z instrukcją. Całość jest genialnie zapakowana w zamykane na magnez pudełko z mocnej, twardej i świetnie ozdobionej tektury. Całość prezentuje się świetnie i sprawia wrażenie produktu stworzonego dla wybranego grona osób, którzy ponad wszystko cenią sobie wygląd i jakość wykonania.
     Podobnie sprawa wygląda ze słuchawkami. Niebieskie, plastikowe głowice wyglądają mocno prestiżowo, a srebrna obwódka i logo producenta dodają im wdzięku. Powiem szczerze, że jeszcze nie miałem do czynienia z tak bogato zrobionymi głowicami w dokanałówkach. Niebieski plastik jest gładki, wyprofilowany i przezroczysty, dzięki czemu możemy zobaczyć jak wygląda cały mechanizm w środku. Po prostu piękne. Kabel standardowy został zrobiony z plecionki, której osobiście nie jestem fanem. Co prawda dzięki temu efekt mikrofonowy jest niezauważalny, ale za to całość sprawia wrażenie cienkiego i łatwo psującego się materiału. Nie mniej jednak na szczęście kabel jest wymienny więc zawsze można dokupić inny, lub zamienić na ten z pilotem.
     Zaskoczeniem dla mnie był fakt, że producent postanowił chronić końcówkę kątowego jacka za pomocą plastikowej osłonki, którą oczywiście od razu można zdjąć, nie mniej jednak nigdzie indziej nie widziałem podobnej dbałości o słuchawki. Podsumowując całość jest wykonana bardzo dobrze i starannie, nie mniej jednak mam pewne obawy co do miejsca łączenia kabla z jackiem, gdyż jest ono bardzo bezpośrednie i nie przechodzi przez żadną dodatkową, pogrubiającą osłonkę, co w przyszłości może doprowadzić do pęknięcia właśnie w tym miejscu. Przejdźmy zatem do opisu brzmienia.
     Testy przeprowadzałem na odtwarzaczy iBasso DX50 z różnymi oprogramowaniami, z których ostatecznie wybrałem najlepiej zgrywające się - 1.5.0 DX50 DOC`S FAVORITE FIRMWARE V3. Słuchałem na głośności 224 ( są one głośniejsze od Audeo 012 o około 10 stopni w skali DX50 ). Do odsłuchu użyłem mojej standardowej playlisty a do słuchawek doczepiłem dołączone do niego pianki.  Natomiast jako bezpośrednia odskocznia posłużyły mi Audeo 012. W pierwszej chwili po założeniu najbardziej przypominały mi Momentum On-Ear tylko, że bez tak dużej ilości funu, jaką posiada ten model. Nie mniej jednak aby się nie pogubić:
     Zacznijmy od bassu. Jest on bardzo dynamiczny, szybki, punktowy i dobrze kontrolowany. Dzięki zastosowanemu softowi wyłonił on swoją duszę i pokazał że potrafi schodzić naprawdę nisko. Potrafił zabrzmieć lekko funowo, lecz z dosłownie nieznaczną ilością ciepła, co odebrałem pozytywnie. Jest czysty i posiada dobrą separację oraz świetną ilość detali i ich rozdzielczość. Jest w stanie ujarzmić bas w każdej piosence. Pod względem ilości to jest go w sam raz, ani nie za dużo, ani nie za mało. Oprócz tego jest plastyczny i umie dopasować się do danej sytuacji. Raz będzie grał funowo, a raz lekko technicznie.
     Średnica jest rzeczą bardzo sporną. Jest dynamiczna, nieźle kontrolowana, bogata, leciutko funowa, niestety nie podoba mi się ilość powietrza pomiędzy instrumentami, gdyż jest go za mało. Instrumenty zabierają za dużo miejsca, nie mniej jednak nie mieszają się ze sobą. Wokale są bezpośrednie (ale nie aż tak bardzo jak w D600), pełne, czyste i dają mnóstwo radości. W przeciwieństwie do wielu innych słuchawek, średnie tony nie są ani cofniętę, ani zbyt wypchnięte. W przeciwieństwie do Audeo 012 nie czuć w nich tak dużego dystansu pomiędzy wokalem a resztą pasma.
     Wysokie tony są chyba najmniej charakterystyczne, co nie znaczy że są bezbarwne i nudne. Wznoszą się bardzo wysoko, jednocześnie detronizują konkurencję, gdyż wcale nie przejawiają symptonów sybilizacji. Na uznanie zasługują najwyższe partie, a więc te z którymi większość słuchawek sobie nie radzi. UE 900 potrafią tam pokazać pazura i zagrać dynamicznie. W kwestii brzmienia są neutralne.
     Scena jest olbrzymia. Naprawdę nie myślałem, że można stworzyć tak dużą przestrzeń w dokanałówkach, nie tylko po szerokości, ale i w głębi. Utwory klasyczne w których roi się od instrumentów grały pod tym względem wyśmienicie. Gdy dodamy do tego detaliczność, oraz bezpośredniość mamy otrzymamy świetne słuchawki do słuchania klasyki. Bardzo mile zaskoczony byłem świetnym końcowym efektem stereofonicznym, który staje sie dosłownie miodem dla uszu.
     Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze kilka kwestii. Otóż w powyższy opisie napisałem, że bas, oraz średnica są lekko funowe. Nasuwa się pytanie, ale jak bardzo? Wystarczająco mało, aby uraczonym neutralnością móc czerpać radość z niewielkiej dozy funu, nie psując przy tym ostatecznej zabawy. Zapewne wielu osobom bardzo się to spodobało. Kolejne nasuwające się pytanie to czy te słuchawki są w stanie wychwycić każdą najmniejszą niedoskonałość i czy nadają sie na monitory? Z monitorami raczej bym sobie odpuścił. Po pierwsze dźwięk jest za mało analityczny aby móc bawić się w tego typu odsłuchy, a po drugie w sklepach dostępne są o dużo lepsze pod tym względem modele. Nie mniej jednak bardzo mile byłem zaskoczony, gdy podczas odsłuchów okazało się że dzięki swojej neutralności, oraz rozdzielczości są w stanie wychwycić wiele niedociągnięć związanych czy to ze słabą jakością nagrań, niskim, stratnym formacie plików, czy też ze słabym masteringiem. Nie mniej jednak cały czas podczas odsłuchów dawały dużą frajdę.
     Podsumowując, UE 900 to słuchawki przeznaczone dla koneserów dźwięku. Posiadają świetny bass, bardzo bogatą średnicę, wysoko wchodzące soprany i ogromną scenę. Dodatkowymi smaczkami są bezpośrednie wokale, oraz leciutka funowość, która wbrew pozorom wiele od siebie daje, a jednocześnie nie cierpi na tym detaliczność i neutralność słuchawek.
Wyposażenie: 9/10
Jakość wykonania: 9/10
Dźwięk: 10/10
Jakość/Cena: 8/10

Ocena: 9/10