O ile poprzedni album można nazwać połączeniem rocka z popem o tyle "Nowe Horyzonty" to krążek tylko popowy, nie mniej jednak zawiera w sobie wiele domieszek innych gatunków w tym reggae, dupstep, oraz odrobinę elektroniki. Powiem szczerze, że podczas pierwszego odsłuchu byłem lekko zawiedziony, nie spodziewałem się aż takiej różnicy w stosunku do poprzedniej płyty. Z początku brakowało mi bardzo tego rockowego przytupu znanego z kawałków takich jak "Gram nadziei", czy "Zmierzch". Na szczęście z każdym kolejnym utworem mój pesymizm znikał i zastępował go szeroki uśmiech na twarzy.
Tym razem nie uświadczymy niczego podobnego, świetnie widać, że Ewelina wyniosła z tego odpowiednie wnioski i przyłożyła się do stworzenia utworów w o dużo lepszej jakości. Muzycznie płyta wypada również dobrze. Mamy dużą różnorodność zaczynając od wolnej ballady "Szkło", poprzez dobrze dobrane, wielowymiarowe "Intro" kończąc na szybkim "Niebo/Piekło". W utworach z najnowszej płyty podobnie jak w przypadku poprzedniej czuć zapał i uczucia które towarzyszyły Ewelinie podczas tworzenia kawałków. Są one tak wyraźne, że podczas słuchania udzielają się one słuchaczom i sprawiają, że odbiorca wypełnia się nimi. Podczas dokonywanych odsłuchów było ciężko usiedzieć mi na miejscu, gdyż nogi same ciągnęły mnie do tańca.
Jak zapewne zauważyliście w większości recenzji popowych płyt prawie zawsze czepiam się bezsensownych słów i dobieranych tekstów do piosenek. Wg mnie to właśnie one są największą bolączką dzisiejszych czasów. Mocno trzymałem kciuki za Ewelinkę i również pod tym względem mnie nie zawiodła, chociaż powiem szczerze, że mogło być lepiej. Utwory zahaczają o typową dla popu tematykę, a więc mamy dużo, miłości, ucieczki, przestróg i typowych dla wokalistki tekstów owianych tajemnicą. Nie mniej jednak wolałbym bardziej konkretne teksty, takie jak chociażby zastosowane w "Aero-Plan II", czy też "W Stronę Słońca" Na krążku znajdziemy dziesięć kawałków, oraz rozpoczynające płytę intro. Prawie wszystkie z nich są godne polecenia, gdyż każde z nich coś w sobie posiada unikalnego. Niemniej jednak gdybym miał wybrać słabsze numery to byłyby to "Zaklinam Cię", oraz "Kameleon".
Podsumowując, dostaliśmy kawał naprawdę porządnej płyty. Jedni będą marudzić, że jest zbyt mało rocka, ale mi to nie przeszkadzało, gdyż i tak bawiłem się bardzo dobrze.
Przejdźmy do ocen cząstkowych:
TEKST: 7+/10
MUZYKA: 8/10
WOKAL: 8+/10
INNOWACYJNOŚĆ: 7+/10
Moja osobista, subiektywna ocena to:
8/10



